Siedzę sobie w poczekalni u gina, ja i mój dorobek życia:
PCOS, cukrzyca i mięśniak, obok śliczna dziewczyna w wieku może 35 lat – w sumie
kobieta, lśniące włosy, czysta skóra, duży piękny ciążowy brzuch. Przyglądam
się i zaczynam intensywnie myśleć czyli robić coś w czym jestem mistrzem (może
nawet bardziej w wymyślaniu), gdzie ja błąd zrobiłam, czemu nie jestem
konsekwentna, dlaczego nie dbam o siebie tak jak ona, jak bardzo moje życie
zawodowe zajęło moje życie osobiste, dlaczego na każde z wcześniejszych pytań
znajduje beznadziejną odpowiedź, czy jestem zła, przecież nie aż tak
odpychająca, dlaczego czuję się przy niej jak chłop? Przecież ja też mam w
sobie dużo delikatności, też potrafię śmiać się perliście J Dlaczego więc w
najlepszym wypadku ja mogę „urodzić” tylko mięśniaka, a nie dziecko….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz